sobota, 1 października 2011

Do U wanna!

nawet mysz się nie spodziewała! i zdechła! takie to rzeczy dzieją się na tym świecie! ale nie o tym chciałam pisać chociaż i śmierć dotyczy każdego z nas chociaż wg kogoś tam to nikogo nie dotyczy ale nie ważne! pisać miałam  na temat obronny! a więc pewnego to razu pojechałam razem z M. śmiercionośnym autobusem do miejsca zwanego stolicą tego otóż kraju z którego mogę pisać te słowa. no i dotarliśmy do najętego mieszkania przez M. i jego współlokatorów z których jeden akurat tam przebywał!  no i spoko, M. się pouczył i z tego obronnego wyjazdu obronną ręką wyszedł! a ja pozwiedzałam Jego wydział! i pozwiedzałam sklepy! i pozwiedzałam połowę starówki bo potem musieliśmy megaszybko wracać bo ja musiałam! no nie ważne:P M. wie o co chodzi:P było uroczo i niezdrowo i stresująco dla M. i ogólnie fajnie było! a teraz parę dowodów że na prawdę tam byłam:P :


a tutaj widać wspaniałe domostwo M. i jego kolegów i niezwykłe zjawisko cieniowe zaobserwowane przeze mnie! bo taki ze mnie spostrzegawczy człek!
lubimy zdrowo się najeść! to obiady z dwóch dni! mmm!
a to sukcesowa czekolada! tak się świętuje obronę! :P (tak tak! nie ma alkoholu są orzechy i czeko!:P)
a nocą oglądaliśmy porno!

piliśmy też kawę ! <3 a M. pił i lansił się z komórką! takiego to mam towarzysza!

 a tu grób! ktoś nieznany tam leży więc nie wiem czyj!
jak wiadomo w dużych miastach dużo jest zakazów! niektórych nie najłatwiej zrozumieć ale cóż! przepisy trzeba szanować albo je łamać:P sami dokonajcie wyboru:P ja nie oceniam!:P
 M. się uczył do walki!
a ja tworzyłam nowy związek by stworzyć babopająki i pająkobaby! 

potem po powrocie znów ten sam M. postawił mi ultimatum albo zjemy sushi albo koniec z nami! to co miałam biedna odpowiedzieć? jako że uległa jestem to się zgodziłam z niezbyt wielką chęcią. nawet zjadłam parę prawie żywych ryb otoczonych ryżem i innymi rzeczami:P i dało się zjeść nie powiem ale nie pokocham tego niczym Doda czy nowa żona Cezarego Pazury, niestety:P widać zbyt plebejska jestem:P cóż:P zrobiłam też parę foć żeby nie było że wymyślam!
a tu M. uśmiecha się do martwego (prawie!) łososia z innymi sushi rzeczami! typu ogórek czy serek topiony! mm! japońskochińśko! (wcale nie takie mniam:P)


trafiło nam się także (tzn. znów mi i M.) pójść z E. do kina! na "O północy w Paryżu"!  powiem tak była północ i Paryż był i było i dziwnie i fajnie i nudno i wszystko było:D a M.  jako romantyk prawdziwy zakochał się w filmie bo On to lubi i miłość i filmy! i więcej rzeczy też lubi ale notka o nim w przyszłości:P 
potem też coś się działo:) nawet dziś a raczej wczoraj chłopakowy dzień był ale relacja innym razem! 
a teraz uwaga! 
nowy semestr zaczyna się niedługo! bardzo wkrótce! nie lękajcie się! razem damy albo nie damy rady! 
więc pewnie w pierwszym tygodniu relacja z dnia wczorajszego i tygodnia przyszłego joł!

a więc miłość i pokój! <3
oł jea!